Ciasteczka

wtorek, 14 kwietnia 2015

Mojej Sikorce

Przyleć ptaszyno na gałązkę wierzbową
Czas bezchmurny, słoneczny i pogodny
Już wypatruję Ciebie, podróż nas czeka.
Pokazać chcę Tobie leśną krainę.

Ujrzysz cudnie białą korę brzozową
Co przyozdabia życzliwość matczyną.
Przycupnąć wśród jej korzeni dobra rada,
Kiedy strapiona dusza i ciało zmartwione.

Zatrzymamy się w kaliny kwiatach.
Byś ujrzała jak podobna doń jesteś.
Gdy spragniona słodyczy szepniesz do ucha,
Zabiorę Cię gdzie lipa miodnym zapachem kusi.

Gdy już zechcesz byśmy gniazdo zbudowali,
Pofruniesz ze mną po radę w gałązki leszczyny.
Uwijając gniazdo sosnowego igliwia uzbieram
Byś wygodne miała posłanie i czuła się bezpiecznie.

Po wszystkim pokażę Tobie z cisowej korony
Widok na grądy gdzie odlecimy przed dniem ostatnim
Będziemy szukać starego dębu jemioły
By nie zbliżyć się do deski klonowej.


Kazimierz Kaczorowski
30,03-14,04.15
Sarze.

niedziela, 22 marca 2015

Poranek Króla

Błękitne zasłony ukrywają rubinowe niebo
Wielki dobrodziej odkrywa powoli pierzynę

Okiennice otwiera wychyla swe lica spogląda na wszystko
Radość w czystej postaci zalewa jego królestwo

Ubrany w swe najlepsze szaty od pracy nie stroni
Nie jedno narzędzie pracy trzymał już w dłoni

Wychodzi ku rolnikom by zasiać czyste plony
Ziaren nie przebiera każdemu szansa przypisana
W pełnym Słońcu pot ociera pracującym w polu
Cieszą się z pomocy na łąkach w lasach i na atolu

Do rybaków podpływa swą najlepszą łodzią i mocuje liny
Naprawia z nimi sieci by rzucone w głębiny
Obfite połowy przynosiły dnia każdego
Nie szczędzi nikomu bezkresnego czasu swego (...)

piątek, 23 stycznia 2015

Rybo!

Rybo! Ja bym Cię mógł jeść każdego dnia...
Boś smaczna, zdrowa, pełna aromatu.
Śledziu, Dorszu czy Makrelo
Zajadałbym się samotnie i z gośćmi.
Lecz nie mogę kochane z prostego powodu...
Dławię się krztuszę waszymi ośćmi.
Bo gdzieś tam z dziecka pozostaje przeczulenie.
I grdyka ściska łzawię i kaszlę...
Więc na nic kobiety uparte mówienie:
"Kochany proszę zjedz śledzia na maśle."

Kazimierz Kaczorowski
dnia 23 stycznia 2015r

wtorek, 6 stycznia 2015

Policzek

Policzek czerwony
Kilkoro słów za dużo
Usta me zamkniętą tworzą więź
By nie odwdzięczyć się czasami

Oczy smutkiem nabiegły
Widocznym jak ropień jak blizna
Łza gdyby mogła spłynąć po twarzy
Wyparowałaby w spiekocie choć niepogoda mroźna

Myśli zabijają się jedna za drugą
Pytają dlaczego taka była jej mowa
Uszy choć pierwsze świadkiem zdarzenia
Ostatnie gorącem zapałały

I nawet jeśli żartem miały się okazać
To serce pustkę odczuło niezmierną
Skaza na dumie na godności
Bo przecież to ja cały a nie w połowie
człowiek

wtorek, 14 października 2014

Moje szczęście


Roztargniony, chwilami zalany zwątpieniami…
Szukając go tam gdzieś między wierszami.
Widząc je w uśmiechu dziecka i jesiennych liściach.
W deszczu, w Słońcu, w winogron kiściach.

Tylko w szczerych  rzeczach i czynach.
Wabi i nęci w swe sieci powoli, i cieszy.
Zielonym światłem jest dla pieszych.
Kryje się w człowieku dobrej woli.
Smucić się długo nie pozwoli.

W orzechowych włosach i bladych licach.
W skórze aksamitnej i poszerzonych źrenicach.
W blasku Gwiazdy Zarannej i w objęciu Chrystusa.
W muzycznych pląsach harmonijkowego bluesa.

Tam je znajduję.



Kazimierz Kaczorowski
14.10.14 (edytowano).