Dawniej: "Poezja i przemyslenia młodego filozofa". Poświęcam tego bloga przede wszystkim mojej twórczości, poezji i przemyśleniom, lecz nie tylko. Blog będzie uzupełniany wszystkim co uznam za ciekawe i godne ukazania. Podziękowania dla ludzi, którzy zmotywowali mnie do tego kroku. Dziękuje za odwiedziny, za komentarze i miłe słowa i krytykę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 stycznia 2017
W powietrzu woń kasztanowa.
Brunatne i czerwone liście na betonie
Wilgną w dni powszednio deszczowe.
Obojętnieją na podmuch wiatru zachodniego,
Popychane w bezsilności swojej
Ku destynacji nieuniknionej.
Wspomnienia dziecinne nawiedzają
Z rzadka gdy pachnie świeżą trawą,
kasztanem lub mleczami żółtemi.
Ostatnie latem owocują srebrzystym puchem
Co wiatr rozwiewa na trzy strony świata.
Niezatarte spacery z rudo białą psiną,
Pachnące raz błotem raz mierzwą skropione.
Raz szczęściem przepełnione raz złością...
Rozkwitał uśmiech wraz z przebiśniegami.
Kiedy biała powłoczka okrywała okiennice,
Ubierało się puchową kurtkę i rękawice.
Gdy już biały pan stał na podwórzu
Cytrusowa woń roznosiła się po domu.
Kazimierz Kaczorowski 7.11.2016-2.01.2017
środa, 20 lipca 2016
Mamo jest mi tu dobrze...
Mamo jest mi tu dobrze, czyli o 22 Przystanku Woodstock.
cz.1
Tekst zawarty w niniejszym wpisie to subiektywne odczucie autora. Wszelkie informacje zawarte w tym wpisie są informacjami zaczerpniętymi z źródeł i doświadczenia własnego. W większości jest to opis wrażeń, gdyż można sobie zedrzeć gardło opowiadając każdemu z kolei jak było.
Dla osób które nie wiedzą nic o najpiękniejszym, darmowym festiwalu muzycznym w Polsce podaje link do oficjalnej strony http://woodstockfestival.pl/o-festiwalu.Wstęp
Jest to mój drugi wpis odnośnie najpiękniejszego wydarzenia muzycznego w jakim miałem okazję brać udział. Pierwszy wpis znajdziecie tu. Emocje jeszcze we mnie trwają. Postanowiłem zaraz po powrocie dokonać wpisu by jak najpiękniej i jak najdokładniej zrelacjonować to co działo się na 22 Przystanku Woodstock widzianym moimi oczami i sercem. Na wstępie chcę zaznaczyć, że to mój czwarty raz kiedy mogę ładować pozytywną energię właśnie w tym miejscu w Kostrzynie nad Odrą. Nie ostatni, choćby PW miałby zostać przeniesiony na Węgry.Przystanek Woodstock to wydarzenie, na które czekam z niecierpliwością (nie tylko ja) odliczając dni do rozpoczęcia. Wspieram inicjatywę PW jak i WOŚP z całego serca. Jestem bardzo dumny, że mamy w Polsce fundację, która potrafi dać polskiej służbie zdrowia więcej niż rząd.
Rozwinięcie
Jak już wspominałem PW jest wydarzeniem do którego odliczam dni z niecierpliwością. Kocham to miejsce i nie wyobrażam sobie by miało mnie zabraknąć pod chmurką na polu woodstockowym. Byłem na 19,20,21,22 i pojadę na każdy następny o ile okoliczności mi pozwolą. Jak wspominałem w pierwszym wpisie Woodstock to nie tylko muzyka ale i wspaniali ludzie, którzy tworzą jedną wspaniałą woodstockową społeczność. Hasła PW to : miłość, przyjaźń, muzyka, stop przemocy, stop narkotykom, stop wojnie.W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami moim 22 PW widzianym moimi oczami. Do Festiwalu przygotowywałem się i zbierałem już od miesiąca. Z Przyczyn osobistych byłem zmuszony zrezygnować z pracy co w sumie bardzo ułatwiło przygotowanie i samo uczestnictwo w najpiękniejszym wydarzeniu w roku. Kupiłem nowy namiot, torbę podróżną i wiele innych rzeczy%potrzebnych na Woodstocku. Spakowałem się w poniedziałek 11 lipca i o godzinie 2.18 we wtorek wyruszyłem wraz ze znajomymi z Koszalina i Kołobrzegu. Ponownie z PKP.
Wtorek
Woodstock dla wielu uczestników rozpoczyna się już w drodze nań. W Pociągu zaczynają się śpiewy, hulanki i swawole. Granie na gitarce, harmonijce lub nerwach innych podróżujących... Nie no nikomu nie przeszkadzamy. :) Pierwsze znajomości Woodstockowe zaczynają się właśnie w pociągach. Ci którzy nimi jeżdżą o tym wiedzą.
Nawiązując do pociągu jeśli macie Facebooka to zachęcam do udziału w wydarzeniu Czysty Pociąg.
Najczęstszym problemem jest brak miejsc dla palących w pociągach. Wielu ludzi nie wyobraża sobie kilku godzin przerwy od papierosa, a co dopiero kilkanaście godzin. Wiadomo przy przesiadkach i chwilowych postojach zawsze można sobie zapalić (o ile SOK jest na tyle wyrozumiały), lecz co zrobić jeśli tych przesiadek i postojów nie ma na dłuższej relacji, a nam zachciało się przeogromnie palić? Dlatego jestem za wprowadzeniem w Pociągach przedziału lub miejsca gdzie można palić.
Mój pociąg jechał z Gdyni przez Szczecin do Kostrzyna z opóźnieniem 20 minutowym jakieś 4 godziny. Gdy wraz z przyjaciółmi i nowymi znajomymi dojechaliśmy do Kostrzyna stwierdziliśmy, że warto byłoby zabrać się na pole taxi lub busem. Nie cierpię iść za głosem większości, ale tym razem dałem się namówić. Taksówka z Kostrzyna do bramy przy barze Gucio (2,5km) kosztowała 20 zł. Busy są zdecydowanie tańsze bo w tym roku 3 zł. Przeszliśmy jeszcze 1,5 km by się rozbić. Szczęśliwi na miejscu zrobiliśmy porządek z krzakami i rozbiliśmy namioty.
Pierwsze chwile spędziłem na odpoczynku po podróży i zakupach w Lidlu. Festiwal jest bardzo świetnie zorganizowany pod każdym względem. Strefa gastronomii, sklep Lidl, strefy ładowania telefonów ( na które czasami szkoda czasu), strefy sanitarne z prysznicami płatnymi z ciepłą wodą (do wyczerpania zapasów). Organizacja bezpieczeństwa jest na najwyższym poziomie tak jak opieka medyczna.
Przy okazji odwiedziłem stare obozowisko z przed lat. Nikogo znajomego nie spotkałem tegoż dnia w starym obozowisku. Więc zintegrowaliśmy się z grupą w nowym obozowisku, które mieściło się za takimi obozowiskami jak "Szczecin", "Chore pojeby" czy też "Łódź kurwa". Po wyprawie do Lidla w miejscu gdzie stał Tylko mój namiot stało już kilka innych i plandeka. Poznałem nowych sąsiadów. Pozdrawiam sąsiadów z Poznania i innych okolic. "Ulalalalalala"
Wtorek minął spokojnie. Przy piwku, posiłku i rozmowach.
Środa
Po dość wygodnie przespanej nocy, obudziłem się o 4.15 by wyskoczyć po znajomego, który rozbił się w naszym obozie. Było trudno wytłumaczyć gdzie znajduje się obóz dlatego wyszedłem do szosy. Później kupiliśmy sobie w strefie sanitarnej bilety na prysznice. Niestety Pani w okienku była albo tak zmęczona, że nie potrafiła policzyć do 8 i wydała 7 biletów na prysznic to jeszcze policzyła za 9 biletów mojemu towarzyszowi. Zrobiła się lekka awantura i nawet ochroniarz nie był w stanie nic zrobić, a Pani w kasie nie chciała przeliczyć kasy. Więc lipa. No ale opanowując emocje dotarliśmy do obozu rozbiliśmy się i czas było jeszcze trochę się zdrzemnąć. Tego dnia jak i w sumie poprzedniego pogoda nie była zbyt łaskawa i trochę deszcz popsuł nam szyki. O godzinie 12 wyjechaliśmy do miasta po asortyment niezbędny by przetrwać te kilka dni. Na miejscu po zakupach ochłodziło się i zerwał się wiatr, a następnie zaczęło lać... Przeczekaliśmy trochę i wróciliśmy busem pełnym super nastawionych Niemców i śpiewaliśmy. My po Polsku oni po Niemiecku "Gumisie", "Pszczółkę Maję", "Pokemony" i inne. Było wesoło. Dotarliśmy z ciężkimi torbami do Woodstockowej bramy i musieliśmy przejść jeszcze 2 km. (Nadal padało) Do szosy przy dużej scenie pomogli nam z bagażem przesympatyczni ludzie z wózkiem. (Pozdrawiam was jeśli to czytacie). O 15 już byliśmy na miejscu i bawiliśmy się dobrze w namiotach. Po 15 przestało padać... Więc wybrałem się na zakupy. Koszulka, smycz, plakaty dla mnie i magnes na lodówkę dla cioci. 
W środę były już koncerty na Pokojowej wiosce Kriszny. Chciałem wybrać się na Żabki ale jakoś poniosło mnie po polu i bawiłem się chyba za dobrze. Z chwili na chwilę przypominam sobie co takiego się działo :). Po 19 spotkałem kolegę z niezniszczalnym telefonem:

Ogórek był bardzo imponujący:

Teraz nadchodzi chwila wielkiego zaskoczenia ze strony tych Was którzy chcieli spotkać tego człowieka i jego brata z prawego zdjęcia... Ja spotkałem ich kilkukrotnie. Pierwszy raz w środę o 21.50. Bardzo się cieszyłem. Oni również. Bo kto nie cieszył by się ze spotkania z Kazimierzem Kaczorowskim który emanuje wręcz pozytywną energią i miłością. Zwłaszcza na tym pięknym festiwalu.
Co działo się po godzinie 22? Hmm nie zapisałem w dzienniku. Zapewne chodziłem albo z harmonijką albo z piwkiem i świetnie się czułem poznawając coraz to świetniejszch ludzi, którzy częstowali piwkiem i miłością!
ZARAZ BĘDZIE CIEMNO!!!!!
CDN.
Etykiety:
alkohol,
atmosfera,
człowiek,
deszcz,
dobre serce,
dobroć,
impreza,
lato,
miłość,
moje przemyślenia,
muzyka,
PKP,
serce,
uczciwość,
uśmiech,
Woodstock,
życie
sobota, 19 lipca 2014
Woodstock- miejsce gdzie jeddziesz tylko raz...
"To jest to co podoba mi się w Tym festiwalu. Otwartość, pomoc, przyjaźń. Byłem w zeszłym roku pierwszy raz. Jedyne czego żałuję to tego, że nie wybrałem się tam już 2 lata temu lub prędzej. Człowiek zaślepiony informacjami ludzi z zewnątrz, którzy nigdy nie doświadczyli tego miejsca i ludzi, bez dozy odkrywcy w sobie jest skazany na nieświadomość."
K.Kaczorowski
Tym oto cytatem rozpoczynam, krótki (to się okaże) wpis na temat ujęty w tytule. Tekst zawarty w niniejszym wpisie to subiektywne odczucie autora. Wszelkie informacje zawarte w tym wpisie są informacjami zaczerpniętymi z źródeł i doświadczenia własnego.
Długo zbierałem się by napisać ten post. Prawie cały rok czekania. Było warto. Teraz zostało tylko 11 dni.
Dlaczego Woodstock?
Mógł bym zapytać w drugą stronę. Dlaczego nie ? Jestem człowiekiem który kocha poznawać prawdę. Pierwszy raz o samym festiwalu usłyszałem będąc jeszcze w wylęgarni zła nadal nazywanej gimnazjum. Otóż pamiętam jak moja ulubiona nauczycielka od geografii (serdecznie z tego miejsca Panią Elwirę pozdrawiam) wspominała o tym, że jej córka wybrała się na ten festiwal. Jej opinia o nim nie była opinią, która zachęciła do pobytu w tym miejscu. Lata lecą doświadczamy nowych wrażeń no i grupa moich znajomych wybiera się na festiwal. Po ich powrocie słucham ich opinii i jestem pod wrażeniem i to bardzo pozytywnym. Jadą na następny rok. I następny... Więc pełen motywacji stwierdziłem, że pojadę również by zobaczyć jak tam jest. No i niestety w 2012 roku nie pojechałem na festiwal z przyczyn osobistych (za co do dziś pluje sobie w twarz). Co nie zmienia faktu, że rok później będąc na 2 roku studiów biorąc urlop w pracy postanawiam wybrać się ze znajomymi z Koszalina do miejsca, które odmieni moje życie...
Odpowiedź na pytanie dlaczego Woodstock?
- Ciekawość. Chęć poznania faktów, nie opinii.Doświadczenie czegoś nowego.
![]() |
| informacja rozbraja woodstockowiczów |
Kilka innych powodów dlaczego:
1. Miejsce i atrakcje
Miejsce jest magiczne. Kostrzyn nad Odrą dookoła pełno zieleni, lasy, niedaleko rzeka. Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat historii Przystanku Woodstock i miejsc, w którym się odbywał. Samo miejsce jest w dobrej lokalizacji bo nie zbyt blisko samego miasta by nie przeszkadzać mieszkańcom ale nie za daleko na wyprawę pieszą do miasta po bułki i coś do picia (podczas festiwalu w mieście jest ogłoszona prohibicja na alkohole wysoko procentowe).
Przystanek Woodstock to nie tylko muzyka. To również Akademia Sztuk Pięknych. Zakupy zakupy jeszcze raz zakupy ;)
Mapa Google
Mapa Google
2.Ludzie i atmosfera.
Przyjaźni, mili, sympatyczni pełni pozytywnej energii. Tak bym mógł określić ludzi, których tam spotkałem. Ludzie są otwarci nie tylko na swoich znajomych ale także na obcych. Poza tym można tam spotkać również obcokrajowców przeważnie z Niemiec choć spotkałem ludzi z Turcji i Szwecji. Polacy i Niemcy trzymają się tam ramię w ramię. Tolerancja jest tam priorytetem. Różnorodność kulturowa jest widoczna. Często można usłyszeć krzyki "Jebać punków...Brudasy..." co śmieszniejsze krzyczą to sami punkowie i jakoś nie traktują tego jako obrażanie tylko jako formę żartów. Jeśli miał bym opisać ludzi i ich zachowanie zajęło by mi to co najmniej stronę A4 dlatego powstrzymam się. Lecz słowo agresja to słowo wykreślone ze słownika Woodstockowiczów ( zjawiska przemocy są sporadyczne). Całą swoją energię można wyładowywać bawiąc się w pogo zamiast na kimś w sposób niehumanitarny. Ludzie na "Woodzie" często gęsto przebierają się za znane postacie kreatywnie spędzając czas przed samym Przystankiem. Pozytywna energia i pełnia miłości w ludziach przejawia się choćby w znanym już "Free hugs".
Pokojowy i medyczny patrol dba o bezpieczeństwo uczestników. Interwencje medyczne w 2013 roku były sporadyczne. Mógł bym powiedzieć, że ludzie tam stwarzają wrażenie rodziny. Rodzą się tu nowe znajomości , przyjaźnie, a czasami i miłości.
![]() |
| Dziewczyny z Pokojowego Patrolu służą pomocą nawet jeśli chodzi o zdjęcie. |
![]() |
| Różnorodność ;) |
![]() |
| Różne pomysły chodzą mi po głowie. |
![]() |
| Integracja Polaków z Turkami |
3.Muzyka i koncerty
W zeszłym roku świetnie bawiłem się na koncercie Kabanosa razem z Szymonem Piotrem. Odkryłem kilka nowych zespołów w sumie nie wiele było koncertów, na których byłem gdyż nie zawsze byłem w stanie ruszyć tyłek (2 dni byłem chory i brałem antybiotyki, no dobrze dobrze drugiego dnia przestałem brać ;). Pierwszy koncert i pierwsze pogo, na którym byłem: The Bill na scenie w Pokojowej Wiosce Krishny.
![]() |
| koncert Kabanosa było epicko |
Muzyka jest zróżnicowana :
- rock,
- alternatywny rock,
- indie rock,
- punk rock,
- reggae,
- folk,
- heavy metal,
- elektronika,
- blues,
- blues rock
Podręczny niezbędnik Woodstockowicza czyli co zabrać:
- Namiot
- Śpiwór (może być chłodno nocą)
- Koszulki i bieliznę na zmianę, bluzę, dobre buty
- latarka może być przydatna
- metalowy kubek (nie pytajcie po co po prostu warto wziąć)
- pasta do zębów i szczoteczka
- widelec łyżeczka nożyk (najlepiej w zestawie)
- Nie zabierajcie szklanych butelek!
Czy jadę w tym roku?
Oczywiście...
Dlaczego?
Bo warto.
Wyjaśniając Tytuł.
"Przystanek Woodstock to miejsce gdzie jedziesz tylko raz, później tam po prostu wracasz."
Jeśli nie byłeś nie opowiadaj opinii innych z przeświadczeniem, że jest tam tak czy owak. Przekonaj się. Następnie wyraź opinię.
Nie chcesz nie jedź, lecz nie opowiadaj bzdur.
Post ubogi w zdjęcia gdyż są one mojego autorstwa.
Kazimierz Kaczorowski
wtorek, 7 czerwca 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















