Wysyłałem od lat sygnały
Jak plamy na słońcu
Niedostrzegane gołym okiem
Choć różnymi ścieżkami podążałem
Ta sama droga przebyta
Innych śladów brak
Me dłonie sięgały w dal
Podnosiły wspierały
Niedocenione odciskami
Już nie wypatruję waszych brwi
Opuściłem galaktykę złudzeń
Pędzę przed siebie
Kosmiczny pył.
Dawniej: "Poezja i przemyslenia młodego filozofa". Poświęcam tego bloga przede wszystkim mojej twórczości, poezji i przemyśleniom, lecz nie tylko. Blog będzie uzupełniany wszystkim co uznam za ciekawe i godne ukazania. Podziękowania dla ludzi, którzy zmotywowali mnie do tego kroku. Dziękuje za odwiedziny, za komentarze i miłe słowa i krytykę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naiwność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naiwność. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 października 2018
czwartek, 9 stycznia 2014
Opcja
Od początku była opcją jedną z wielu
On zaś przedmiotem jej fantazji
Dziś ona mówi przyjacielu
On szuka w innej okazji
On zaś przedmiotem jej fantazji
Dziś ona mówi przyjacielu
On szuka w innej okazji
Kazimierz Kaczorowski
piątek, 27 grudnia 2013
Nie chciała
Nie chciała słyszeć kłamstwa z jego ust
sama kłamała
Innego kochała po cichu
po nocach łkała
Emocje wzbierazły z każdym milczeniem
sprawy tuszowała
Kochać to przecież tak wiele
rady nie dawała
Łzy roniła przez własną głupotę
przyznać się nie chciała
Ani razu nie myślała by wyjawić prawdę
innych uprzedzała
Może właściwie może w jej osądach
ta druga osoba i tak sie dowiedziała
sama kłamała
Innego kochała po cichu
po nocach łkała
Emocje wzbierazły z każdym milczeniem
sprawy tuszowała
Kochać to przecież tak wiele
rady nie dawała
Łzy roniła przez własną głupotę
przyznać się nie chciała
Ani razu nie myślała by wyjawić prawdę
innych uprzedzała
Może właściwie może w jej osądach
ta druga osoba i tak sie dowiedziała
czwartek, 25 kwietnia 2013
Lalka
Lalka
Już Ci się znudziła, nie masz chęci się bawić
Znajdziesz sobie nową,lepszą tę rzucasz w kąt.
Czujesz się jak ekshibicjonista w letnie popołudnie.
Już nie ważne kim dla Ciebie była ta kolejna...
Spogląda na Ciebie ukradkiem z odrazą...
Była Twą ulubioną, przestała bawić tak prędko.
Już nową masz w dłoni,owijasz między palcami.
To piękne uczucie świeżości między ustami.
Oczy Ci świecą żądza władania i posiadania...
Nie pragniesz więcej niż mogą Ci dać.
Chcesz mieć to na wyłączność, sam/sama wiesz.
Ja tylko jak Mariusz Max Kolonko mówię jak jest.
K.Kaczorowski
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Zabawka
Dla niej byłem tylko zabawką z dwoma przyciskami. Na pierwszym widniało "Kochaj mnie", na drugim "Nie rób sobie nadziei". Los chciał, że naciskała je na przemian, nigdy równocześnie.
Kazimierz Kaczorowski
piątek, 30 marca 2012
Jedna impreza.
To była sobota ruszyłam do klubu by się pobawić
Jakąś przyjemność z życia sobie sprawić.
Wiadomo jak to jest kiedy się ma siedemnaście lat
Przed tobą otworem stoi cały świat.
Tańczyłam na parkiecie było już dość ciemno
Podszedł do mnie chłopak zaczął tańczyć ze mną.
Zaprosił mnie do baru na imie miał Arek
Już po minucie siedzieliśmy przy barze.
Zaczęło się niewinne od lampki szampana.
Przy barze poznałam jeszcze Szczepana.
Obudziłam się rankiem całkiem zszokowana.
leżałam w szpitalnym łóźku cała poszarpana.
Obolałe ręce, obolałe uda i cisza na sali
Gdzieś słychać stukot obcasów w oddali.
Co się stało? skąd sie tam wziełam? Nic nie pamiętałam.
Ostatnie co sobie przypomniałam na parkiecie wymiatałam.
Do sali weszła pielęgniarka za nią lekarz z nowiną
Że za chwile jeśli chcę zobaczę się z rodziną.
Wiele pytań przez głowę się tłoczyło.
Panie doktorze dlaczego tu jestem? Co się wydarzyło?
Spytałam, byłam obolala i bardzo zmęczona.
"Droga pani została pani odurzona i zgwałcona.
Skutkiem braku pamięci był narkotyk,
który zatraca pamięć i znieczula dotyk"
Nie mogłam się powstrzymać, wybuchłam płaczem
Nie wiedzialam jeszcze co przez tą imprezę tracę.
"Jest jeszcze jedna, bardzo przykra sprawa proszę pani"
nie myślałm, że coś mnie jeszcze bardziej dziś zrani
Lekarz podszedł złapał mnie za rękę,
na krześle zobaczyłam poszarpaną sukienkę
którą jeszcze niedawno nosiłam na sobie
"Lepiej niech się pani teraz tego dowie"
Rzekł lekarz bardzo spokojnym głosem
"Ma pani hiv" - to było dla mnie wielkim ciosem.
"Niech się pani nie martwi z tym można żyć."
Byłam zdruzgotana, nie będe tego kryć
zemdlałam.
Ja tego nie chciałam...
Nie chciałam uwierzyć w słowa doktora
Dlaczego akurat ja , dlaczego ja jestem chora!!?
Już trzeci miesiąc borykam się z moją chorobą
Lecz już nie jestem tą samą osobą.
Nie walcze z tym sama i sama nie jestem niszczona
Jeszcze jest coś, a raczej ktoś, właściwie ona...
W moim łonie malutka duszyczka, malutkie stworzenie,
Które jest skazane na życiowe cierpienie.
Dlaczego!! O zgrozo dlaczego tak się stało!?
Chciała bym by to dziecko mojego brzemienia nie doznało.
Do czego się przyczyniła moja głupota i naiwność
Teraz co mi pozostało to tylko bezsilność.
I to co nieuniknione...
a moje serce na zawsze zranione.
Kazimierz Kaczorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)