Błękitne zasłony ukrywają rubinowe niebo
Wielki dobrodziej odkrywa powoli pierzynę
Okiennice otwiera wychyla swe lica spogląda na wszystko
Radość w czystej postaci zalewa jego królestwo
Ubrany w swe najlepsze szaty od pracy nie stroni
Nie jedno narzędzie pracy trzymał już w dłoni
Wychodzi ku rolnikom by zasiać czyste plony
Ziaren nie przebiera każdemu szansa przypisana
W pełnym Słońcu pot ociera pracującym w polu
Cieszą się z pomocy na łąkach w lasach i na atolu
Do rybaków podpływa swą najlepszą łodzią i mocuje liny
Naprawia z nimi sieci by rzucone w głębiny
Obfite połowy przynosiły dnia każdego
Nie szczędzi nikomu bezkresnego czasu swego (...)
Dawniej: "Poezja i przemyslenia młodego filozofa". Poświęcam tego bloga przede wszystkim mojej twórczości, poezji i przemyśleniom, lecz nie tylko. Blog będzie uzupełniany wszystkim co uznam za ciekawe i godne ukazania. Podziękowania dla ludzi, którzy zmotywowali mnie do tego kroku. Dziękuje za odwiedziny, za komentarze i miłe słowa i krytykę.
niedziela, 22 marca 2015
piątek, 23 stycznia 2015
Rybo!
Rybo! Ja bym Cię mógł jeść każdego dnia...
Boś smaczna, zdrowa, pełna aromatu.
Śledziu, Dorszu czy Makrelo
Zajadałbym się samotnie i z gośćmi.
Lecz nie mogę kochane z prostego powodu...
Dławię się krztuszę waszymi ośćmi.
Bo gdzieś tam z dziecka pozostaje przeczulenie.
I grdyka ściska łzawię i kaszlę...
Więc na nic kobiety uparte mówienie:
"Kochany proszę zjedz śledzia na maśle."
Kazimierz Kaczorowski
dnia 23 stycznia 2015r
Boś smaczna, zdrowa, pełna aromatu.
Śledziu, Dorszu czy Makrelo
Zajadałbym się samotnie i z gośćmi.
Lecz nie mogę kochane z prostego powodu...
Dławię się krztuszę waszymi ośćmi.
Bo gdzieś tam z dziecka pozostaje przeczulenie.
I grdyka ściska łzawię i kaszlę...
Więc na nic kobiety uparte mówienie:
"Kochany proszę zjedz śledzia na maśle."
Kazimierz Kaczorowski
dnia 23 stycznia 2015r
wtorek, 6 stycznia 2015
Policzek
Policzek czerwony
Kilkoro słów za dużo
Usta me zamkniętą tworzą więź
By nie odwdzięczyć się czasami
Oczy smutkiem nabiegły
Widocznym jak ropień jak blizna
Łza gdyby mogła spłynąć po twarzy
Wyparowałaby w spiekocie choć niepogoda mroźna
Myśli zabijają się jedna za drugą
Pytają dlaczego taka była jej mowa
Uszy choć pierwsze świadkiem zdarzenia
Ostatnie gorącem zapałały
I nawet jeśli żartem miały się okazać
To serce pustkę odczuło niezmierną
Skaza na dumie na godności
Bo przecież to ja cały a nie w połowie
człowiek
Kilkoro słów za dużo
Usta me zamkniętą tworzą więź
By nie odwdzięczyć się czasami
Oczy smutkiem nabiegły
Widocznym jak ropień jak blizna
Łza gdyby mogła spłynąć po twarzy
Wyparowałaby w spiekocie choć niepogoda mroźna
Myśli zabijają się jedna za drugą
Pytają dlaczego taka była jej mowa
Uszy choć pierwsze świadkiem zdarzenia
Ostatnie gorącem zapałały
I nawet jeśli żartem miały się okazać
To serce pustkę odczuło niezmierną
Skaza na dumie na godności
Bo przecież to ja cały a nie w połowie
człowiek
wtorek, 14 października 2014
Moje szczęście
Roztargniony, chwilami zalany zwątpieniami…
Szukając go tam gdzieś między wierszami.
Widząc je w uśmiechu dziecka i jesiennych liściach.
W deszczu, w Słońcu, w winogron kiściach.
Tylko w szczerych rzeczach i czynach.
Wabi i nęci w swe sieci powoli, i cieszy.
Zielonym światłem jest dla pieszych.
Kryje się w człowieku dobrej woli.
Smucić się długo nie pozwoli.
W orzechowych włosach i bladych licach.
W skórze aksamitnej i poszerzonych źrenicach.
W blasku Gwiazdy Zarannej i w objęciu Chrystusa.
W muzycznych pląsach harmonijkowego bluesa.
Tam je znajduję.
Kazimierz Kaczorowski
14.10.14 (edytowano).
wtorek, 7 października 2014
Tańczymy.
Przepraszam drogich czytelników za brak publikacji w ostatnim czasie. Natłok wydarzeń, zmian i problemów oraz brak weny sprawił, że na mym kawałku internetowej podłogi zabrakło nowych przedmiotów.
Mam nadzieję, że to się zmieni wraz z nadchodzącą porą jesienną.
Już dziś mam do przedstawienia coś co wyszło z mej głowy dzisiejszego poranka.
Tańcząc na wietrze
Trzymamy się kurczowo
Uplecionej mgły
Na przędnej nici
Dotykamy spojrzeniami
Zerkamy po sobie z nieśmiałością
Tulimy w sobie uczuć garstkę
Pączkując ku wydaniu słodkich owoców
Ty nie puszczaj mnie.
Tak, Ja nie puszczę Ciebie.
7.10.2014
K. Kaczorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)