Ciasteczka

piątek, 23 stycznia 2015

Rybo!

Rybo! Ja bym Cię mógł jeść każdego dnia...
Boś smaczna, zdrowa, pełna aromatu.
Śledziu, Dorszu czy Makrelo
Zajadałbym się samotnie i z gośćmi.
Lecz nie mogę kochane z prostego powodu...
Dławię się krztuszę waszymi ośćmi.
Bo gdzieś tam z dziecka pozostaje przeczulenie.
I grdyka ściska łzawię i kaszlę...
Więc na nic kobiety uparte mówienie:
"Kochany proszę zjedz śledzia na maśle."

Kazimierz Kaczorowski
dnia 23 stycznia 2015r

wtorek, 6 stycznia 2015

Policzek

Policzek czerwony
Kilkoro słów za dużo
Usta me zamkniętą tworzą więź
By nie odwdzięczyć się czasami

Oczy smutkiem nabiegły
Widocznym jak ropień jak blizna
Łza gdyby mogła spłynąć po twarzy
Wyparowałaby w spiekocie choć niepogoda mroźna

Myśli zabijają się jedna za drugą
Pytają dlaczego taka była jej mowa
Uszy choć pierwsze świadkiem zdarzenia
Ostatnie gorącem zapałały

I nawet jeśli żartem miały się okazać
To serce pustkę odczuło niezmierną
Skaza na dumie na godności
Bo przecież to ja cały a nie w połowie
człowiek

wtorek, 14 października 2014

Moje szczęście


Roztargniony, chwilami zalany zwątpieniami…
Szukając go tam gdzieś między wierszami.
Widząc je w uśmiechu dziecka i jesiennych liściach.
W deszczu, w Słońcu, w winogron kiściach.

Tylko w szczerych  rzeczach i czynach.
Wabi i nęci w swe sieci powoli, i cieszy.
Zielonym światłem jest dla pieszych.
Kryje się w człowieku dobrej woli.
Smucić się długo nie pozwoli.

W orzechowych włosach i bladych licach.
W skórze aksamitnej i poszerzonych źrenicach.
W blasku Gwiazdy Zarannej i w objęciu Chrystusa.
W muzycznych pląsach harmonijkowego bluesa.

Tam je znajduję.



Kazimierz Kaczorowski
14.10.14 (edytowano).


wtorek, 7 października 2014

Tańczymy.

Przepraszam drogich czytelników za brak publikacji w ostatnim czasie. Natłok wydarzeń, zmian i problemów oraz brak weny sprawił, że na mym kawałku internetowej podłogi zabrakło nowych przedmiotów. 
Mam nadzieję, że to się zmieni wraz z nadchodzącą porą jesienną. 
Już dziś mam do przedstawienia coś co wyszło z mej głowy dzisiejszego poranka. 


Tańcząc na wietrze 
Trzymamy się kurczowo
Uplecionej mgły
Na przędnej nici 

Dotykamy spojrzeniami
Zerkamy po sobie z nieśmiałością
Tulimy w sobie uczuć garstkę
Pączkując ku wydaniu słodkich owoców

Ty nie puszczaj mnie.
Tak, Ja nie puszczę Ciebie.

7.10.2014
K. Kaczorowski

piątek, 12 września 2014

Istnienie

I nastała cisza
Czy możesz ją usłyszeć?
Bo czym jest ona jeśli nie brakiem Słowa.

I nastała ciemność...
Czy możesz ją ujrzeć?
Jeśli tak, to jak wygląda w całej okazałości?

I nastało życie...
Czy na pewno żyjesz?
Przekonaj się już dziś wędrując myślami ku końcowi...

I nastała śmierć...
Kim byłeś? Cóż osiągnąłeś?
Czy na pewno żyłeś?

12.09.14
K.Kaczorowski