Z zielonkawego naparu smużka pary się unosi.
Aromatem już w całym mieszkaniu kusi.
Drobny osad już przy denku filiżanki,
Można użyć kubka można też i szklanki.
Złapałem za ucho pociągam ustami.
(siorb, siorb)
Kochanie nie siorb! - Słyszę za drzwiami...
Jesteś niegrzeczny, niewychowany...
Nawet się nie waż robić tak u mamy.
Odkładam herbatę i zwracam się do mej damy:
Moja droga nie przesadzaj z niewychowaniem
Przy herbacie dobrze czuję się z chlipaniem.
To pomaga głębię smaku wydobyć z naparu
Z siorbaniem o wiele lepszy smak wywaru.
Spogląda na mnie moja miła bez uśmiechu...
Odpowiadam jej w pośpiechu:
Obiecuję Tobie, tak jak tu stoję
Będę siorbał sam, bądź jak jesteśmy we dwoje.
U mamy zaniecham tego czynu
Będę pijał małe ilości płynów.
Kazimierz Kaczorowski 12.12.2015
Dawniej: "Poezja i przemyslenia młodego filozofa". Poświęcam tego bloga przede wszystkim mojej twórczości, poezji i przemyśleniom, lecz nie tylko. Blog będzie uzupełniany wszystkim co uznam za ciekawe i godne ukazania. Podziękowania dla ludzi, którzy zmotywowali mnie do tego kroku. Dziękuje za odwiedziny, za komentarze i miłe słowa i krytykę.
czwartek, 5 stycznia 2017
środa, 4 stycznia 2017
Dzień dobry
O poranku zapukałeś w szybę.
Dzień dobry - szepnąłeś na ucho.
Odsłoniłem roletę i rozpromieniłem się szczerze
Podałem Ci rękę pełen entuzjazmu.
Towarzyszyłeś mi od przebudzenia
Do godziny połudnowej.
Raz promieniowałeś ciepłem,
Raz orzeźwiony mżawką.
Nie pozwoliłeś się nudzić.
Nie dane mi było wyjśc z domu.
Nie zrobiłem prania.
Liczyo się to, że byłeś.
Wypiłem z Tobą kawę
Taką jak lubię.
Nie za słodką nie lurę
Za to, że byłeś.
Za to, że będziesz.
Dziękuję.
K.Kaczorowski 4.01.2017
![]() |
| 160104012017 deszcz na szkle |
poniedziałek, 2 stycznia 2017
W powietrzu woń kasztanowa.
Brunatne i czerwone liście na betonie
Wilgną w dni powszednio deszczowe.
Obojętnieją na podmuch wiatru zachodniego,
Popychane w bezsilności swojej
Ku destynacji nieuniknionej.
Wspomnienia dziecinne nawiedzają
Z rzadka gdy pachnie świeżą trawą,
kasztanem lub mleczami żółtemi.
Ostatnie latem owocują srebrzystym puchem
Co wiatr rozwiewa na trzy strony świata.
Niezatarte spacery z rudo białą psiną,
Pachnące raz błotem raz mierzwą skropione.
Raz szczęściem przepełnione raz złością...
Rozkwitał uśmiech wraz z przebiśniegami.
Kiedy biała powłoczka okrywała okiennice,
Ubierało się puchową kurtkę i rękawice.
Gdy już biały pan stał na podwórzu
Cytrusowa woń roznosiła się po domu.
Kazimierz Kaczorowski 7.11.2016-2.01.2017
Kiedy budzą się w Tobie demony.
Namawiają Cię do rzeczy niespokojnych.
Łapią Cię za kostki i pozbawiają uśmiechu.
Nie udowodnisz im, że jesteś silny
Bez wiary i miłości. Bez tych wartości
Jesteś stracony, choć byś miał nadzieję
Na pomoc anielską i opatrzność losu.
Obudź się, uwierz, kochaj i bądź sobą.
K.Kaczorowski. 2.01.2017
czwartek, 15 grudnia 2016
Gdzieś tam
Czekasz gdzieś tam
Tęsknisz za bliskością
Pragniesz bezieczeństwa
Dotyku ust i dłoni
Szukasz miłości w oddali
Martwisz się o nas
Chociaż się jeszcze nie znamy.
Tęsknisz za bliskością
Pragniesz bezieczeństwa
Dotyku ust i dłoni
Szukasz miłości w oddali
Martwisz się o nas
Chociaż się jeszcze nie znamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
