niedziela, 7 stycznia 2018

...

Przychodzisz do mnie
Zmieniasz moje życie
Widzę Cię w półmroku
W rogu ściany na suficie
Leżąc na wznak
Przesuwając wzrokiem

Śledzę Twój ruch postępujący
Choć już dawno zapuściłaś korzenie
W odmętach mej świadomości
Przyduszasz mnie jak kamienie
Nie pozwalasz mi wstać
Nie widzę w tym sensu

Jak paralityk na noszach
Wypatruję tych co poniosą
Czekam na uzdrowienie
Niech chwycą za tragi w górę uniosą
Zabiorą do sensu mego istnienia.

K.Kaczorowski
6.01.2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ano­nim jest tyl­ko wte­dy do­puszczal­ny, gdy piszący go rzeczy­wiście jest nikim.
- Stanisław Jerzy Lec