Ciasteczka

piątek, 9 grudnia 2011

Pamięć


„Jeśli spotkasz mnie kiedyś gdzieś na ulicy, zaczepisz, powiesz jak się nazywasz, a ja odpowiem: "Przykro mi człowieku. Nie znam Cię" to nie smuć się i nie bądź zły. Zaproś mnie na kawę czy herbatę. Bo Alzheimer czy amnezja, to jedyne, co dzieli mój umysł od pamięci o Tobie"
Kazimierz Kaczorowski,
"Do bliskich i przyjaciół"

piątek, 11 listopada 2011

Nie o taką Polskę...

Nie o taką Polskę...


Nie o taką Polskę walczyli Wasi dziadkowie,
Wasi rodzice, nasi przodkowie. 
Ze sztandarami w ręku, z piersią dumnie wypiętą,
Przyjmowali kule w korpus z odwagą, nie z udręką.
Choć ich dłonie splamione krwią wroga i błotem,
Nie trwożyli się tego, odrzucili strach z cieknącym potem.
Gdyby wiedzieli co z Ojczyzny zrobią rodacy...
Gdyby mogli mówić teraz, kiedy żyjemy my "niby Polacy"...
Ze łzami w oczach, trwogą i smutkiem na licach,
Czytalibyśmy słowa na pomnikach i tablicach:
"Nie o taką Polskę walczyłem w morzu krwi".
Powiedz szczerze gdzie ta Polskość w nas tkwi?
Gdzie ta miłość, szacunek, tolerancja i zrozumienie?
Czy nie gryzie Was na ten widok sumienie?

Widząc rozboje podczas marszu na Placu Konstytucji
Podczas Święta Odzyskania Niepodległości
Między Brunatnymi, policją i stojącymi z boku Kolorowymi,
Którzy nawołują do miłości i pokoju hasłami swymi.
Serce się kraje, a dusza w niebiosa krzyczy...
Bo biją się Polacy!!! Nie ważne biali, czarni, Żydzi czy Katolicy!
Przecież na co dzień spotykamy tych ludzi, czas ich zmienia,
Lecz mają uczucia, wartości, cele i pragnienia.
Odwiedzając groby i pomniki wśród zniczy i kwiatów
Na ten widok odezwałyby się głosy naszych przodków zza światów:
"Nie o taką Polskę walczyłem wśród kul gradobicia.
Nie za taką Ojczyznę moi kompani potracili  życia" 

11.11.2011. 
Kazimierz Kaczorowski 





poniedziałek, 10 października 2011

Przemijanie




Jadąc linią 16 spotykam tych samych ludzi
Te same znajome twarze, nie znane osoby.
Dziś już nie wsiadła tylnymi drzwiami 
Staruszka o śnieżnobiałych włosach .

Koszalin 10.11.2011


piątek, 30 września 2011

Zwykłe-niezwykłe czynności.

Wczorajszej nocy naszła mnie refleksja. Coś co jest dla człowieka normalne jest zazwyczaj niedoceniane. Rzadko zwracamy uwagę na takie maleńkie rzeczy, małe odczucia i sprawy, z którymi spotykamy się na każdym kroku co dzień.
   Czy zastanawiałeś się jakie to piękne uczucie móc poruszać palcami, zginać je, czuć ciepło, zimno przyjemność i ból? Zapewne nie bo nie doświadczyłeś spotkania bezpośredniego lub pośredniego z kimś kto Ci to uświadomił.
     Człowiek dostrzega w czymś piękno lub potrzebę dopiero kiedy to traci. Dziś żyjesz normalnie, skaczesz, piszesz, jeździsz na rowerze, potrafisz chodzić, potrafisz utrzymać napój w ręku, potrafisz słyszeć itd... Lecz jak wszystko diametralnie się zmienia, kiedy coś z tych rzeczy nie jest dla Ciebie możliwe. Dokonanie czegoś z podstawowych codziennych czynności graniczy z cudem. Przypomnij sobie człowieku bezwład ręki lub nogi podczas gdy źle leżałeś. Nie potrafisz nią ruszać. Ona opada bezwładnie w dół, ale ty wiesz że to ustąpi za chwilkę. Pomyśl sobie, że taki bezwład atakuje Twoje ciało od klatki piersiowej w dół. Ile trudów i cierpienia będziesz znosił, ile wysiłku będziesz wkładał w to by poruszać choć jednym palcem ale na nic...
    Czy nie jest wspaniałe to w jaki sposób postrzegamy świat? Mamy aż 5 zmysłów lecz czy potrafimy je docenić? Czy jesteśmy świadomi co dziennie wszystkiego co robimy czujemy i widzimy? Widzimy barwy w dość szerokim spektrum, a i tak szukamy większych doznań dzięki używkom.
    Czasami warto wczuć się w to co robimy w te najzwyklejsze codzienne czynności by zrozumieć, że świat  składa się z mniejszych i większych cudów. Czasami by poczuć jakąś głębię wystarczy się w to wczuć, uświadomić sobie że robię właśnie, to że czuje właśnie to. Wtedy życie nabierze innych barw i będzie dla nas czymś wspaniałym.

piątek, 23 września 2011

Grzeczna czy grzeszna?



Bywasz słodka i gładka jak aksamit
Często idiotka, wybuchasz jak dynamit
Gniewem, bo nie wiesz, czego chce twoja dusza
i ciało, by było przyjemnie do działania zmuszasz.
Jak amfetamina zostawiasz w ciele spustoszenie.
Tak jak by wyrzekło się nawet Ciebie sumienie.
Wysysasz wszystkie soki z ciała zwykłego samca.
Teraz to ty jesteśœ  pani ty jesteś władca.
Nie ostrzegasz jak ulotka przed leku podaniem.
Bo ile by nie spróbować, grozi przedawkowaniem
Grzeczna w dzień grzeszna po północy.
Chcesz dostać przyjemność doprowadzić do rozkoszy.
Nie zważasz na to czy po prochach czy bace,
Jeśli nawet i tak w twoich oczach się zatracę.

Modlisz się do Boga, bo jesteśœ wierząca,
Lecz co noc ktoś inny Ciebie trąca
I nie ramieniem, czy też ręką przez przypadek.
Co dzień widzisz błogosławieństwo, co noc upadek.
Dwa sumienia wewnętrznie się w Tobie zacierają
Powoli rozum i chęci do życia odbierają,
Bo nie wiesz sama czy grzeszysz, bo żyjesz,
Czy żyjesz, bo grzeszysz. Sama nie wiesz, co czujesz...